-No ty chyba zwariowałaś!
-Nie, mówię serio Olka! Pokaż na co cię stać!
-Ok. Niech ci będzie, to kiedy ta impreza?
-Za dwa dni. Ale jutro idziemy po kiecki!
-Ok, niech ci będzie!
-Dobra to ja lecę na uczelnię. Papatki!-wzięła torbę i tyle ją widzieli. Ja dziś nie miałam zajęć. Jednak dzień nie był wolny. No bo z czegoś trzeba się utrzymywać nie? No właśnie! Także jak ona wyszła ja zaczęłam szykować się do pracy. Byłam kelnerka w całodobowym klubie. Może właśnie dlatego, że prawie każdy dzień tam przebywam nie lubię takich miejsc? Nie ukrywam, nie jest to moja wymarzona praca, ale jak mus to mus! Wybrałam czarną dość krótką spódnicę i szarą bluzkę na ramiączkach. Jedyną zaletą tejże pracy bylo to, że nie muszę chodzić wystrojona w te wszystkie koszule, marynarki i spódnice za kolano. Zabrałam jeszcze kurtkę i ubrałam czarne balerinki. Po 20 min jechania MKSem dotarłam na miejsce. Weszłam na zaplecze, przywitałam z Klaudią, Moniką, Tomkiem i Dominikiem oraz Maćkiem i wszyscy ruszyliśmy za bar. Chłopaki byli barmanami, a my im tak jakby asystowałysmy. Dziewczyny zawsze zazdroscily mi tego, że pracuję z Tomkiem, ponieważ był meeega przystojny, umiesniony no i był najlepszym barmanem. W klubie mimo wczesnej jeszcze godziny bo była 15 było dość dużo ludzi. Niektórzy dopiero przyszli, a niektórzy balowali już od wczoraj. Co kto lubi no nie?
-Ola, a co robisz jutro wieczorem? Mamy wolne i pomyślałem sobie, że może poszliśmy do kina, a później na jakieś ciastko, czy coś?
-Wiesz Tomek, jutro to około 13 pojadę z przyjaciółką na zakupy, bo w sobotę idziemy gdzieś na działki na imprezę. Także wrócimy pewnie dopiero koło 17.
-A nie, to ok. Bo pewnie zmęczona będziesz, to nie naciskam. Może kiedy indziej.
-Ale nie, poczekaj. Możemy się spotkać od razu po zakupach.
-Na prawdę?-chyba jeszcze nie widziałam tak zdenerwowanego i zawstydzonego Tomka. Zawsze był pewny siebie i opanowany.
-Tak, to może o 17:30. My bedziemy w Galerii, także się zdzwonimy się ok?
-Pewnie, super, że się zgodziłaś.-uśmiechnął się.
-No ja też się cieszę. Już nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam w kinie. No ale nic, wracamy do roboty. Samo się nie zrobi- i tsk zaczęliśmy znowu robotę. Nwm dlaczego zgodziłam się na to wyjście z nim. Daję mu tylko nadzieję, a przecież nic do niego nie czuję. Znowu pakuje się w jakieś gówno. Michalik jesteś idiotką! Pracowałam do 22. Po ubraniu się wyszłam i poszłam na przystanek, zawsze bałam się wracać w nocy, ale musiałam. Nim zdążyłam usiąść pojechało srebrne auto.
-Hej, może cię podwieźć?-zapytał Tomek.
-Ale ty jedziesz w całkiem inną stronę.
-Nie szkodzi. Wskakuj!
-No ok.
Jechało nam się bardzo dobrze. Gdy podjechalismy pod mój blok zobaczyłam, że w mieszkaniu pali się światło.
-Ooo Karola jeszcze nie śpi. Może wejdziesz na herbatę? Dam ci od razu te papiery co miałam ci przynieść już jakiś czas temu.
-A no mogę.-wysiedliśmy i udaliśmy do klatki. Już na piętrze niżej było słychać muzykę. Ja ją na prawdę kiedyś zabiję!
-Może jednak nie będę przeszkadzał w zabawie?
-nie no coś ty, chodź.
Weszliśmy, zdjelismy kurtki i buty i ruszyliśmy w stronę salonu, z którego dobiegały wszystkie głosy.
-Oooo Olcia moja kochana wróciła! I Tomuś nawet jest!-wybelkotala pijana Karolina. Razem z nią siedziało tam coś z 10 baaardzo wysokich mężczyzn, którzy siedzieli nawet na podłodze.
-Czemu ty się tak schlałaś? Co wyście jej zrobili?
-My? Nic! To ona ma słabą głowę. Wypiła tylko 3 drinki.
-Boże co za idioci! Zbyszek, a ty nie mogłeś jej tego zabrać?
-A skąd ja mogłem wiedzieć, że się tak szybko upije? Jeszcze z nią nie piłem!
-Dobra, weźcie ją zaprowadzcie tam do pokoju.-wskazalam im ręką pokój Karoliny.
-Ej, chłopaki, ale my nie kulturalni. Dziewczyna przyszła, a my się nawet nie przedstawiliśmy się. Ruszać dupy!-powiedział jeden z tych niższych i podszedł do mnie.-Krzysztof, Ignaczak Krzysztof.Dla przyjaciół Igła. Miło mi.-najpierw pocalowal mnie w dłoń, a później podał rękę Tomkowi.
-Hej, Fabian jestem.
-Piotrek, dla przyjaciół Cichy.
-Damian, dla przyjaciół Mały.
-Nikolay.
-Alek.
-Lukas.
-Thomas.-przedstawili się.
-Ej, Kuraś a ty to się nie przedstawisz?
-Luzuj majty Igła. My się już znamy z Oleńką. Prawda?
-Niestety tak.
-Niestety? Jakoś w nocy to nie nazekalas!-powiedział pijany.
-Co?
-Nie pamietasz co się działo w nocy? No ok, zrozumiałbym, gdyby to było z miesiąc temu, ale że poprzedniej nocy nie pamietasz?
-Co ty pieprzysz matole?
-To co słyszysz malutka! Ale widzę, że już masz kolejnego, ktory cię uratował.
-Zamknij się! Tomek przyszedł na herbatę, a z tobą nic nie było! Możesz siebie wmawiać do tego pustego łba wszystko, ale nie to!
-Tak? A wiesz, w nocy byłaś taka miła, a teraz taka zołza.-gdy to powiedział usłyszałam tylko trzasniecie drzwiami i Tomka już nie było. -Uuuu ktoś się chyba obraził.
-Zadowolony? No pytam czy jesteś z siebie zadowolony? Skończony idiota, prostak i debil!-wykrzyczalam w jego stronę.
-Hej, hej, hej hamuj się! Do starszego mówisz!-wstał z kanapy.
-Hahahah ja mam się hamować? To ty pieprzysz jakieś głupoty. Doskonale wiemy, że nic w nocy się nie wydarzyło.
-Może tak, może nie.
-to dlaczego to powiedziałeś?
-żeby go wkurzyc?
-jesteś idiotą!
-Yyyy my wam nie chcemy przeszkadzać, ale musimy się zbierać-powiedział któryś z chłopaków, ale my nie zwracaliśmy na nich uwagi.
-A ty umawiasz się z debilami!
-Po pierwsze to Tomek nie jest debilem, a po drugie...
-Tak, tak wiem, wpadł tylko na herbatkę!
-O co ci chodzi kretynie?
-O ten traktor co nie chodzi! Jesteś głupia.
-A ty jesteś przebrzydlym, przerosnietym i idiotycznym patafianem!
-Patafianem?
-Tak, właśnie patafianem!
-Jesteś pewna swoich słów?
-W 100 %
-Pożałujesz tego!
-Haha co ty możesz pijaczyno?
-Nagrabiłaś sobie teraz.-wziął mnie szybko na ręce i zaczął się ze mną kręcić dookoła siebie. Musiałam się go mocno trzymać za szyję bo inaczej pewnie by mnie puścił. Głowę schowalam w jego klatkę piersiową i krzyczałam by mnie puścił. Po chwili zatrzymał się, ale wtedy ruszył w stronę łazienki. Włożył mnie do wanny, odkręcić wodę z prysznica i zaczął mnie lać zimną wodą.
-Bartek nie! Proszę przestań! Zimno mi!-krzyczałam ale to nic nie dawało. W pewnym momencie chwycilam go za koszulkę i pociaglam na siebie. W tej chwili wytwalam mu prysznic i zaczęłam lać wodą. Szybko wydostalam się spod niego, choć latwo nie było.
-O ty mała zołzo! Jak będę chory to trener mnie zabije!
-A co mnie to obchodzi? Jak ja będę chora to nie będę mogła iść do pracy i z czego żyć!
-Oj tam nie marudź.-wyszedł z wanny i zaczęliśmy się wycierać.
Było przy tym trochę śmiechu, ponieważ uparł się, że pomoże mi wytrzeć włosy. Po chwili ja poszłam po czyste ubrania, a on do salonu, gdzie poszłam tuż po ogarnieciu sie.
-Trzymaj to największa koszulka
jaką mam, ale w moje spodenki to ty raczej nie wcisniesz tego tłustego tyłka!
-Ja mam tłusty tyłek? Mój tyleczek jest najpiękniejszy! I nie waz się go obrażać.
-Ok, ok spokojnie. A tak wg to kiedy reszta wyszła?
-Wiesz, że sam nwm. Zostawili mnie i teraz nie mam czym wracać.
-No to przenocujesz tutaj.
-Nie chcę robić problemu
-Żaden problem. Ty mnie uratowales więc teraz ja uratuje ciebie. Chodź spać.
-Gdzie?
-Do łóżka. Chyba, że chcesz spać na tej malej i niewygodnej kanapie?
-Nie, nie. Już idę z tobą.
Polozylidmy się na dwóch końcach łóżka. Po 40 min. leżenia ja nadal nie mogłam spać i zaczęłam się wiercic. Po chwili wstałam i poszłam do kuchni. Nalałam sb soku do szklanki i usiadłam przy stole.
-Czemu nie śpisz?-usłyszałam głos dochodzący z drzwi. Bartek stał w samych bokserkach oparty o futrynę. Wyglądał jak młody Bóg.
-Jakoś nie mogę. A ty?
-No ja też.
-Chcesz soku?
-Yhy.
Nalałam mu soku do szklanki i poszliśmy usiąść na kanapę.
-Aaaa może się przejedziemy? Teraz nie powinno jeździć dużo aut.
-Ale ty piłeś.
-I co z tego? Może z dwa piwka, zresztą teraz to już ich wcale nie czuję. A jazda nocą jest najlepsza.
-Ale jest 1:20.
-A chce ci się spać?
-No nie ale...
-Ale ubieramy się i jedziemy.
-Ale ty masz mokre spodnie.
-Do auta dojdę, a w środku mam spodenki, także się przebiore. Ruszaj się!
-No ok.- to głupie, ale się zgodzilam. Nigdy jeszcze nie jeździłam sb od tak po mieście w nocy. Po 10 min. wychodzilismy z bloku. Wsiedlam na siedzenie pasażera, a Bartek do tyłu by zmienić spodnie na spodenki. Po chwili już jechaliśmy. Na początku jechał spokojnie, ale kiedy wjechał na autostradę zaczął przyspieszać. Mimo iż nie było zbyt dużo aut, bałam się.
-Bartek zwolnij.
-Nie bój się. Nic ci się nie stanie.
-Bartek jedziesz już prawie 200! Zwolnij!-krzyknęłam jednak to nic nie pomogło.-Bartek proszę.-nawet moje błagania powtórzone kilkukrotnie na nic się zdały.-Albo zwolnisz albo wysiadam!
-Przestań się w końcu drzec! O co ci chodzi? Przecież zgodziłaś się na przejażdżkę!
-Tak, ale gdybym wiedziała, że jesteś tak nierozsądny to bym się nigdy nie zgodziła. Wracajmy już.
-Wiesz, że jest już 5:25 i jesteśmy pod Krakowem?
-Co? Jakim cudem?
-Zasnelas jak jeszcze bylismy w mieście i tak to się stało.
-No i co teraz?
-Pojedziemy w jedno miejsce. Jeszcze z godzinkę i bedziemy na miejscu.
-Ok, a powiesz mi chociaż gdzie?
-Nie.
-Ok. Nie obrazisz się, jeżeli spróbuję znów zasnąć?
-pod jednym warunkiem.
-Jakim?
-Dasz mi buziaka.
-Ok.
-w usta!
-Co? Dobrze się czujesz?
-A temu pożal się Boże Tomeczkowi to pewnie dawałaś.
-Przestań! Dostaniesz tego buziaka jak się obudzę.
-To wtedy chcę dwa.
-Dobraa ale teraz już sie zamknij!
W końcu udało mi się zasnąć. Gdy Bartek mnie obudził zauważyłam, że stoimy pod...
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Gdzie Bartek przywiózł Olę? Macie jakieś pomysły?
Można się ze mną kontaktować poprzez aska ( volleystory1 ) mimo tego, że zaczęłam tam także pisać opowiadanie z Bieńkiem w roli głównej, to musiałam je przerwać, z powidu braku pomysłu na dalsze losy. Ale tutaj już mam wszystko zaplanowane i już w kolejnym rozdziale pojawią się nowe postacie. Do zobaczenia. Pa! :*
PS: Przepraszam za błędy i źle złożone zdania, których jest tutaj wieeeele :/
Jestem i czytam Twojego bloga i na pewno zostanę do końca :)
OdpowiedzUsuńKiedy nowy rozdział ? 😌
OdpowiedzUsuń